Cześć :)
Mamy marzec, już niebawem Święta Wielkanocne, w sklepach pojawiają się króliczki, zajączki, kurczaczki a u mnie na blogu wita Was zdjęcie w kolorach Bożonarodzeniowych z reniferem i płatkami śniegu...
Bohatera dzisiejszego posta dorwałam dość długo już po Świętach Bożego Narodzenia, recenzuje go jeszcze później, ale to wszystko przez brak czasu.
Bell
Mat Powder
01
Let it snow
Matujący puder
Przy odrobinie szczęścia, można kupić ten puder stacjonarnie w Biedronkach, jeśli szczęście Wam nie dopisze można go zamówić w sklepie internetowym Bell.
A czy warto się na niego skusić?
O tym w dalszej części postu :)
Zapraszam do lektury :)
Od producenta:
Puder matujący to idealne rozwiązanie dla osób, które pragną uzyskać efekt nieskazitelnie matowej cery przez wiele godzin. Jego unikalna formuła optycznie wygładza skórę, subtelnie maskując drobne niedoskonałości, takie jak pory i zmarszczki. Dzięki wyjątkowo gładkiej i jedwabistej konsystencji aplikacja pudru jest niezwykle przyjemna, a produkt pozostaje praktycznie niewyczuwalny na skórze. Dostosowuje się do koloru cery, co sprawia, że wygląda naturalnie, bez efektu maski. Puder zapewnia długotrwały matowy efekt, pozwalając cieszyć się pięknie wyglądającą skórą w ciągu dnia. Dodatkowo sprawia, że twarz wygląda na wypoczętą i pełną energii. Idealny zarówno do codziennego makijażu, jak i na specjalne okazje — na przykład kolację świąteczną! Dostępna jest jedna wersja kolorystyczna produktu: 01 LET IT SNOW.
Puder otrzymujemy w bardzo świątecznym opakowaniu- i szata graficzna i rysunek na opakowaniu, każdemu z pewnością skojarzą się w Bożym Narodzeniem. Biało- złoty reniferek otoczony złotymi płatkami śniegu na czerwonym tle, umieszczony jest na wieczku opakowania zamykanego. Po otwarciu mamy puder, a na spodzie mamy informacje o produkcie, przede wszystkim skład którego nie ma w tym poście (bo nie ma go w necie, a przepisywać mi się nie chciało. Me coulpa )
Puder ma delikatny, słodki zapach nie za intensywny, nie drażniący w nos,
Dostępny jest tylko jeden odcień- 01, za to jest on niemal transparentny, więc powinien się dopasować do każdego koloru skóry.
Sam puder nie jest trwały czy kryjący- ot po jakichś trzech godzinach znika mat z naszej twarzy. Jak wspomniałam nie kryje ani nie utrwala makijażu. Nie zapycha cery, nie podrażnia, nie uczula. Ot taki zwykły zwyklaczek, ale jak na jego cenę (około 17 złotych) nie ma co zbyt wiele oczekiwać. Cena w miarę adekwatna do produktu. Jeśli szukacie przyzwoitego, lekkiego i niedrogiego pudru- jak najbardziej polecam :)
Znacie ten puder?
Dajcie znać w komentarzach.
Do następnego :)
Wieki nie miałam nic od Bell.
OdpowiedzUsuńUżywam ten sam puder od długiego czasu ale nie widziałam go w tym ślicznym opakowaniu 🤗 świetnie matuje moją skórę a na tym bardzo mi zależy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Cześć, zacznę od tego, że trochę się zaskoczyłam, gdy zobaczyłam świąteczne opakowanie, he, he! 🤣 Markę Bell znam, bo kto jej nie zna, prawda?, ale dawno nie sięgałam po ich produkty. W sumie Twoja recenzja mnie nie zaskoczyła: przystępna cena, produkt jak na tę półkę cenową daje radę, ale ciężko oczekiwać efektów wow. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuń